Na sesji zjawili się Asia, Tytko i Adams, natomiast nie mógł pojawić się Turin. Adams grał dwudziestotrzyletnim człowiekiem zwącym się Heinzem - czarodziejem szkoły ognia, zamieszkałym w Middenheim od urodzenia, o szarych oczach i brązowych włosach do ramion, średniego wzrostu i budowy. Warto wspomnieć, że Heinz cierpi na huśtawkę nastrojów, co też Adams odgrywał na sesji.
Przy okazji opiszę również Fanriel i Felixa - ponieważ ich karty postaci udało mi się tym razem zatrzymać :). Fanriel jest dziewięćdziesięcioletnią, wysoką i szczupłą elfką, o długich, jasnych blond włosach i niebieskich oczach. Znak szczególny: kolczyk w uchu. Felix natomiast jest czarnowłosym dwudziestolatkiem o niebieskich oczach, przeciętnego wzrostu i raczej drobnej budowy. Znak szczególny - poszarpane ucho.
Zaczęliśmy grę w chwili, gdy karawana z Untergardu dotarła do Middenheim. Zaraz po przekroczeniu bram miasta Felix zaproponował strażnikom, a także Fanriel, wstąpienie do niego na służbę, jako, że miał zamiar zemścić się na grafie Sternhauerze za doznany w czasie podróży dyshonor. W celu pozyskania środków na ten cel udał się wraz z nimi do posiadłości swego kuzyna, Paolo Franza. Niestety, nie zastał go na miejscu, gdyż większość szlachty Middenheim wyruszyła wraz z imperialną armią w pościg za siłami Chaosu. Porozmawiał z jego żoną, która miała przyjemność poznać go kilka lat temu, i najwyraźniej owego czasu Felix nie zrobił na niej zbyt dobrego wrażenia, gdyż potraktowała go niezwykle chłodno, jednocześnie informując, że podczas Inwazji Chaosu ojciec Felixa wziął udział w zamachu na grafa Todbringera, władcę Middenheim, po czym został powieszony, a jego majątek wskutek cesarskiego dekretu został skonfiskowany na rzecz Imperium. Zdenerwowany Felix wyładował swój gniew rzucając na suknię kobiety zaklęcie upływu lat, po czym opuścił posiadłość.
Gdy stało się jasne, że kontrakt Manfreda na ochronę Felixa wygasł, postanowił on udać się do świątyni Sigmara w celu oddania ikony przekazanej mu przez umierającego kapłana. Kapłan zafascynowany znaleziskiem wypłacił Felixowi i Manfredowi po 30zk, po czym oddalił się. W międzyczasie Heinz udał się na rynek po nowe szaty, a Fanriel na polecenie Felixa starała się go śledzić. Jednakże Heinz ze względu na dobrą znajomość miasta, oraz liczne wąskie uliczki Middenheim szybko ją zgubił, i udał się do swojego mieszkania, skąd zabrał swój miecz, a następnie poszedł pod świątynię.
Gdy bohaterowie zastanawiali się co teraz mają ze sobą zrobić, podszedł do nich patrol straży miejskiej, i poinformował, że ich komendant chciałby z nimi porozmawiać w budynku straży na temat grupy zwierzoludzi, która sprowokowała mieszkańców Untergardu do opuszczenia miasteczka. W trakcie rozmowy z komendantem Ulrichem Schultzmanem Felix próbował uzyskać jakieś wynagrodzenie, jednakże jego wysiłki spełzły na niczym. Po chwili do pomieszczenia weszło kilku strażników, i zaaresztowało Felixa oraz Manfreda.
Okazało się, że kapłan Sigmara, ojciec Morten, został zamordowany, ikona skradziona, a BG byli ostatnimi osobami, które go widziały żywego. Mimo, iż Ulrich zdaje sobie sprawę, że gdyby BG chcieli zatrzymać ikonę dla siebie, to po prostu by jej nie oddawali, to jednak procedury nakazywały mu zatrzymać Felixa oraz Manfreda do czasu wyjaśnienia sprawy. Czarodziej zgodził się na to bardzo niechętnie, i gdy już znalazł się w areszcie, zaczął rzucać nieprzyjemne zaklęcia na strażników. W końcu komendant oznajmił, że jeśli wykona on jeszcze jeden podejrzany gest, to strażnicy uzbrojeni w kusze mają rozkaz go zastrzelić, co ostatecznie powstrzymało Felixa. Następnie po krótkiej rozmowie przystał na zaoferowaną przez BG pomoc w śledztwie, i poinformował ich o okolicznościach moderstwa, sugerując obejrzenie miejsca zbrodni.
Gdy gracze przybyli do pokoju kapłana, zorientowali się, że zginął on od zatrutej strzałki wbitej w kark. Felix wyczuł w niej odrobinę magii, a także ślad spaczenia. Poza tym Heinz znalazł kartkę z odciśniętym zapiskiem na temat ikony, a Fanriel ślady pazurów na framudze okna. Po zejściu na dół udało się jej także znaleźć ślad pozostawiony przez coś, co wyglądało na wielkich rozmiarów gryzonia. Po zakończeniu przeszukiwania bohaterowie przesłuchali wszystkich kapłanów, jednak nie dowiedzieli się niczego istotnego, a Felix przy okazji wypożyczył księgę na temat magii kapłańskiej oddając w zastaw swoją księgę wiedzy tajemnej.
Po powrocie do budynku straży BG usłyszeli od komendanta, że to już czwarte zabójstwo w ciągu ostatnich kilku dni, w którym ktoś zginął od zatrutej strzałki, po czym poinformował ich o pozostałych trzech ofiarach.
Najpierw drużyna udała się do świątyni Morra, gdzie została pochowana ostatnia ofiara, której tożsamości nie udało się ustalić. Kapłan Morra opowiedział BG o tym, że w trakcie przygotowań do żebraczego pochówku w świątyni pojawiła się grupa mężczyzn, którzy zapłacili za pełny pochówek, oraz wzięli udział w obrządku, a także zidentyfikowali trupa jako Gerharda Kroena.
Następnie Felix, Manfred i Heinz udali się do Gildii Krasnoludzkich Inżynierów, gdzie została zamordowana pierwsza ofiara - krasnolud pełniący obowiązki odźwiernego. Dowiedzieli się tam, że prawdopodobnie coś zostało ukradzione tamtej nocy, gdyż ich rozmówca zawahał się przed udzieleniem odpowiedzi na to pytanie, jednakże nic więcej nie powiedział na ten temat.
Fanriel w międzyczasie odwiedziła żonę kolejnej ofiary - strażnika miejskiego, który trzy dni temu w nocy patrolował okolice Collegium Theologica, a także obejrzała przygotowane do pochówku ciało, jednak nie uzyskała tam żadnych cennych informacji. Później udała się pod Collegium Theologica, gdzie spotkała pozostałych członków drużyny, jednak i tam BG nie znaleźli żadnych śladów. Wewnątrz Collegium porozmawiali z przewodniczącym, który na pytanie, czy cokolwiek zostało ukradzione tamtej nocy odpowiedział, że nic mu o tym nie wiadomo. Wychodząc zorientowali się, że miejsce, w którym znaleziono strażnika, leży w pobliżu biblioteki Collegium.
Jako ostatnie, BG obejrzeli miejsce, w którym znaleziono ciało Gerharda Kroena. Rozejrzawszy się po okolicy, Fanriel znalazła pokryte kurzem ślady krwi. Ruszywszy tym tropem, drużyna dotarła do kraty kanalizacyjnej, która okazała się delikatnie przepiłowana i zamaskowana. Chwilę później BG zeszli do kanałów, na czym zakończyliśmy sesję.
Graliśmy jak zwykle w sobotę (13.12.2008).
środa, 17 grudnia 2008
sobota, 6 grudnia 2008
U Karoliny - system autorski - sesja druga.
W sesji udział wziąłem ja i Kuki - znajomy Karoliny, natomiast niestety nie mógł pojawić się Adams. Kuki zagrał żołnierzem Heinzem, który wyruszył do posterunku Farneliop w nadziei, że zostanie przyjęty przez swojego znajomego - kapitana Hadrala na służbę, która pozwoli mu spokojnie przeczekać zimę i jednocześnie zarobić trochę grosza. Natomiast postać Adamsa - czarodziej Edgar w drodze do posterunku, prawdopodobnie po otrzymaniu jakiegoś magicznego sygnału, stwierdził, że rusza na zachód, i jak powiedział, tak uczynił.
W trakcie podróży do posterunku, zarówno podróżujący z północy Piotr z Lyrią i Marudą, jak i zmierzający ku niemu z południa Heinz natknęli się na dziwne, jakby narysowane na powierzchni czarne szczeliny, we wnętrzu których nic nie było widać, a z których chwilę później zaczęły wychodzić setki nieumarłych. Ponieważ drogę ucieczki mieli już odciętą, ruszyli biegiem w kierunku przełęczy, wewnątrz której znajdowała się twierdza. Gdy dotarli do wejścia do przełęczy, dostrzegli postać w czerwonej zbroi, która klęczała przed wbitym w ziemię jasno błyszczącym mieczem, a chwilę później podniosła się, i ruszyła w kierunku posterunku. Zaraz po jej przejściu na drodze do posterunku pojawili się nieumarli, wobec czego czarodziejka, młodzieniec oraz żołnierz musieli utorować sobie drogę do wejścia do twierdzy. Gdy wspięli się po schodach, brama do twierdzy się uchyliła i weszli do środka.
Wewnątrz przywitał ich Kapitan Hadral, jednak zapytany o jakiegokolwiek rezydenta posterunku o imieniu zaczynającym się od litery K. odpowiedział, że nikogo takiego tam nie ma. Przy okazji opowiedział przybyszom o tym, że nieumarli pojawili się również wewnątrz podziemnego kompleksu twierdzy, wskutek czego został on zupełnie opuszczony, i żołnierze przenieśli się do zewnętrznej części posterunku, a także o tym, że w okolicy magia przestała działać, a dwaj magowie stacjonujący w nim zaginęli lub nie żyją. Zapasów żywności zostało na zaledwie dwa tygodnie, jednakże kapitan zdecydował się udzielić schronienia przybyszom na jakiś czas.
Następnego dnia cała trójka obudziła się niemal tak samo zmęczona, jak po podróży, co szczególnie widać było po Liryi. Po kilku rozmowach między sobą oraz kapitanem zdecydowali się zejść do podziemi, twierdząc, że bezczynność się niczemu nie przysłuży, a być może uda znaleźć się jakieś przejście, dzięki któremu możliwe będzie wydostanie się z oblężenia.
Pierwszą postacią, jakiego troje śmiałków wraz z kotem napotkali na swej drodze okazał się nieumarły czarodziej, który jednakże zachował w sobie na tyle siły woli, aby poprosić o zadanie mu śmierci. Heinz przebił go włócznią, a Piotr użył swego miecza, aby spopielić wysuszone zwłoki. Gdy drużyna ruszyła dalej, dało się dostrzec, że ciemność zdaje się napierać na zapalone pochodnie, i że ich światło oświetla znacznie mniejszy obszar, niż powinno. W pierwszym większym pomieszczeniu Heinz znalazł jedynie leżący na posadzce sztylet. Były tam widoczne trzy korytarze prowadzące dalej. Drużyna wybrała ten po prawej. W chwilę po wejściu dało się usłyszeć jakiś szmer. Jak się okazało, jeden z nieumarłych właśnie wygrzebywał się ze szczeliny. Piotr szybko dobiegł do niego i zaatakował swoim mieczem, jednakże zaraz po tym podobne odgłosy zaczęły dobiegać z każdego miejsca dookoła. Gdy spróbowali odwrotu, odkryli, że droga powrotna również jest zapełniona nieumarłymi, wobec czego pozostało im uciekać kolejnym korytarzem.
Po kilku chwilach pochodnie zgasły, jedynie ognisty miecz dawał jakieś światło, jednak bardzo przytłumione. Natomiast po kilku kolejnych chwilach cała trójka wraz z kotem zorientowała się, że spada w pustkę.
Pierwszy odzyskał przytomność Piotr. Zorientował się, że ma potłuczone kilka żeber. Jego towarzysze byli w podobnym stanie, jednakże wciąż nie odzyskali przytomności. Natomiast kot lekko powłóczył nogą i miauczał żałośnie. Piotr rozejrzawszy się dookoła dostrzegł, że znajduje się na zawieszonej w ciemności, prostokątnej, kamiennej platformie, a na jej drugim krańcu widać jakiś kryształ ułożony na kamiennym piedestale. Jednakże gdy próbował się do niego zbliżyć, jakaś magiczna bariera powstrzymywała go. Spróbował ocucić Liryię, jednakże nie przyniosło to skutku, natomiast przytomność odzyskał Heinz. Również on spróbował się zbliżyć do kryształu, niestety równie bezskutecznie. Czarodziejka natomiast wciąż nie odzyskiwała przytomności.
Piotr i Heinz zaczęli już rozważać, czy nie należy jej związać, na wypadek, gdyby miała się powstać jako umarlak, jednak jeszcze w trakcie tej rozmowy Liryia się obudziła. W tej samej chwili bariera zaczęła falować, a parę minut później zupełnie zniknęła. Piotr chwycił w dłoń kryształ, jednak jedyne, co poczuł, to bijące od niego zimno. Liryia dała mu pudełko, w którym poleciła umieścić kryształ, i zaleciła nie trzymać go w otwartych dłoniach. Po schowaniu kryształu platforma zaczęła drżeć, i nawet nie pomogły próby umieszczenia go na swoim miejscu. Liryia zasugerowała, żeby wszyscy skoncentrowali się na dziedzińcu przystanku Fareliop, po czym platforma rozpadła się zupełnie, i bohaterowie po raz kolejny runęli w nicość.
Odzyskali przytomność na dziedzińcu, widząc pochylających się nad nimi żołnierzy. Opowiedzieli zdumionemu kapitanowi o tym, co się zdarzyło, po czym udali się na spoczynek. Heinz zdążył jeszcze zauważyć, że nieumarli stojący za murami niemal zupełnie przestali się poruszać.
Rano cała trójka obudziła się wypoczęta, a Liryia była w nastroju tak dobrym, w jakim Piotr nie miał jeszcze okazji jej widzieć. Powiedziała również, że odzyskała część swojej mocy magicznej. Jednakże dobry nastrój nie trwał długo, gdyż chwilę później światło słoneczne zaczęło przygasać i okolicę spowił mrok, a nieumarli ruszyli do ataku na twierdzę. Heinz zasugerował Liryi zawalenie podziemnego przejścia przy pomocy magii, co też czarodziejka uczyniła, i sam stanął na murach i zaczął strzelać ze swej kuszy w nieumarłych. Tymczasem stojący przed bramą Piotr zaczął czuć rozpalający go od wewnątrz żar, kompletnie nie wiedząc, co się z nim dzieje. Gdy brama padła pod naporem umarlaków, stracił na chwilę świadomość, a gdy ją odzyskał, okazało się, że spowija go bariera płomieni, która jednakże jemu samemu nie szkodziła. Ruszył w kierunku nieumarłych, i okazało się, że dzięki płomieniom jest w stanie bez większego problemu przedrzeć się przez hordę atakującą posterunek. Liryia poleciła mu przebić się do wyjścia z przełęczy, po czym sama gdzieś zniknęła.
Żołnierze z posterunku ruszyli za nim. Tymczasem Heinz próbował wspiąć się na skały zarzucając na nie linę z hakiem, jednak gdy zobaczył, że wszyscy pozostali opuszczają twierdzę, dołączył do nich. Magiczne płomienie zniknęły po jakimś czasie, jednakże uciekinierzy przedarli się już na tyle daleko, że udało im się wydostać z oblężenia, a nieumarli najwyraźniej nie byli zainteresowani pościgiem. Po przebiegnięciu kilkuset metrów dostrzegli eksplozję ognia w miejscu, gdzie stała horda ożywieńców. Po chwili odpoczynku kot, Piotr oraz Heinz ruszyli z powrotem w kierunku twierdzy, natomiast żołnierze w kapitanem na czele ruszyli na południe. W twierdzy znaleźli tylko warstwę popiołu, charakterystyczną dla umarlaków, których strawił ogień, a także zrujnowane budynki.
Podążając za kotem, Piotr i Heinz zagłębili się w przełęcz, by po kilku godzinach odkryć ciało czarodziejki zagrzebane w popiele. Piotr przerzucił je sobie przez ramię i ruszył w dalszą drogę. Po jakimś czasie czarodziejka się ocknęła, nieco zbulwersowana faktem, że była przez kogoś niesiona na plecach. Na pytanie o to w jaki sposób udało się jej pokonać tych wszystkich nieumarłych odpowiedziała, że wyglądało na to, że wybuchali jeden za drugim niemal sami z siebie. Po czym oddała Piotrowi kryształ mówiąc, że początkowo miała zamiar użyć go w celu wywołania eksplozji, jednakże okazało się to ponad jej siły. Trójka wraz z kotem ruszyła w dalszą drogę. Gdy nie mieli już sił na dalszą podróż, wędrowcy zatrzymali się na odpoczynek, i po kilku godzinach kontynuowali marsz. W końcu dotarli do krańca przełęczy, jednakże mimo to ciemności przesłaniające słońce się nie rozproszyły.
W trakcie podróży do posterunku, zarówno podróżujący z północy Piotr z Lyrią i Marudą, jak i zmierzający ku niemu z południa Heinz natknęli się na dziwne, jakby narysowane na powierzchni czarne szczeliny, we wnętrzu których nic nie było widać, a z których chwilę później zaczęły wychodzić setki nieumarłych. Ponieważ drogę ucieczki mieli już odciętą, ruszyli biegiem w kierunku przełęczy, wewnątrz której znajdowała się twierdza. Gdy dotarli do wejścia do przełęczy, dostrzegli postać w czerwonej zbroi, która klęczała przed wbitym w ziemię jasno błyszczącym mieczem, a chwilę później podniosła się, i ruszyła w kierunku posterunku. Zaraz po jej przejściu na drodze do posterunku pojawili się nieumarli, wobec czego czarodziejka, młodzieniec oraz żołnierz musieli utorować sobie drogę do wejścia do twierdzy. Gdy wspięli się po schodach, brama do twierdzy się uchyliła i weszli do środka.
Wewnątrz przywitał ich Kapitan Hadral, jednak zapytany o jakiegokolwiek rezydenta posterunku o imieniu zaczynającym się od litery K. odpowiedział, że nikogo takiego tam nie ma. Przy okazji opowiedział przybyszom o tym, że nieumarli pojawili się również wewnątrz podziemnego kompleksu twierdzy, wskutek czego został on zupełnie opuszczony, i żołnierze przenieśli się do zewnętrznej części posterunku, a także o tym, że w okolicy magia przestała działać, a dwaj magowie stacjonujący w nim zaginęli lub nie żyją. Zapasów żywności zostało na zaledwie dwa tygodnie, jednakże kapitan zdecydował się udzielić schronienia przybyszom na jakiś czas.
Następnego dnia cała trójka obudziła się niemal tak samo zmęczona, jak po podróży, co szczególnie widać było po Liryi. Po kilku rozmowach między sobą oraz kapitanem zdecydowali się zejść do podziemi, twierdząc, że bezczynność się niczemu nie przysłuży, a być może uda znaleźć się jakieś przejście, dzięki któremu możliwe będzie wydostanie się z oblężenia.
Pierwszą postacią, jakiego troje śmiałków wraz z kotem napotkali na swej drodze okazał się nieumarły czarodziej, który jednakże zachował w sobie na tyle siły woli, aby poprosić o zadanie mu śmierci. Heinz przebił go włócznią, a Piotr użył swego miecza, aby spopielić wysuszone zwłoki. Gdy drużyna ruszyła dalej, dało się dostrzec, że ciemność zdaje się napierać na zapalone pochodnie, i że ich światło oświetla znacznie mniejszy obszar, niż powinno. W pierwszym większym pomieszczeniu Heinz znalazł jedynie leżący na posadzce sztylet. Były tam widoczne trzy korytarze prowadzące dalej. Drużyna wybrała ten po prawej. W chwilę po wejściu dało się usłyszeć jakiś szmer. Jak się okazało, jeden z nieumarłych właśnie wygrzebywał się ze szczeliny. Piotr szybko dobiegł do niego i zaatakował swoim mieczem, jednakże zaraz po tym podobne odgłosy zaczęły dobiegać z każdego miejsca dookoła. Gdy spróbowali odwrotu, odkryli, że droga powrotna również jest zapełniona nieumarłymi, wobec czego pozostało im uciekać kolejnym korytarzem.
Po kilku chwilach pochodnie zgasły, jedynie ognisty miecz dawał jakieś światło, jednak bardzo przytłumione. Natomiast po kilku kolejnych chwilach cała trójka wraz z kotem zorientowała się, że spada w pustkę.
Pierwszy odzyskał przytomność Piotr. Zorientował się, że ma potłuczone kilka żeber. Jego towarzysze byli w podobnym stanie, jednakże wciąż nie odzyskali przytomności. Natomiast kot lekko powłóczył nogą i miauczał żałośnie. Piotr rozejrzawszy się dookoła dostrzegł, że znajduje się na zawieszonej w ciemności, prostokątnej, kamiennej platformie, a na jej drugim krańcu widać jakiś kryształ ułożony na kamiennym piedestale. Jednakże gdy próbował się do niego zbliżyć, jakaś magiczna bariera powstrzymywała go. Spróbował ocucić Liryię, jednakże nie przyniosło to skutku, natomiast przytomność odzyskał Heinz. Również on spróbował się zbliżyć do kryształu, niestety równie bezskutecznie. Czarodziejka natomiast wciąż nie odzyskiwała przytomności.
Piotr i Heinz zaczęli już rozważać, czy nie należy jej związać, na wypadek, gdyby miała się powstać jako umarlak, jednak jeszcze w trakcie tej rozmowy Liryia się obudziła. W tej samej chwili bariera zaczęła falować, a parę minut później zupełnie zniknęła. Piotr chwycił w dłoń kryształ, jednak jedyne, co poczuł, to bijące od niego zimno. Liryia dała mu pudełko, w którym poleciła umieścić kryształ, i zaleciła nie trzymać go w otwartych dłoniach. Po schowaniu kryształu platforma zaczęła drżeć, i nawet nie pomogły próby umieszczenia go na swoim miejscu. Liryia zasugerowała, żeby wszyscy skoncentrowali się na dziedzińcu przystanku Fareliop, po czym platforma rozpadła się zupełnie, i bohaterowie po raz kolejny runęli w nicość.
Odzyskali przytomność na dziedzińcu, widząc pochylających się nad nimi żołnierzy. Opowiedzieli zdumionemu kapitanowi o tym, co się zdarzyło, po czym udali się na spoczynek. Heinz zdążył jeszcze zauważyć, że nieumarli stojący za murami niemal zupełnie przestali się poruszać.
Rano cała trójka obudziła się wypoczęta, a Liryia była w nastroju tak dobrym, w jakim Piotr nie miał jeszcze okazji jej widzieć. Powiedziała również, że odzyskała część swojej mocy magicznej. Jednakże dobry nastrój nie trwał długo, gdyż chwilę później światło słoneczne zaczęło przygasać i okolicę spowił mrok, a nieumarli ruszyli do ataku na twierdzę. Heinz zasugerował Liryi zawalenie podziemnego przejścia przy pomocy magii, co też czarodziejka uczyniła, i sam stanął na murach i zaczął strzelać ze swej kuszy w nieumarłych. Tymczasem stojący przed bramą Piotr zaczął czuć rozpalający go od wewnątrz żar, kompletnie nie wiedząc, co się z nim dzieje. Gdy brama padła pod naporem umarlaków, stracił na chwilę świadomość, a gdy ją odzyskał, okazało się, że spowija go bariera płomieni, która jednakże jemu samemu nie szkodziła. Ruszył w kierunku nieumarłych, i okazało się, że dzięki płomieniom jest w stanie bez większego problemu przedrzeć się przez hordę atakującą posterunek. Liryia poleciła mu przebić się do wyjścia z przełęczy, po czym sama gdzieś zniknęła.
Żołnierze z posterunku ruszyli za nim. Tymczasem Heinz próbował wspiąć się na skały zarzucając na nie linę z hakiem, jednak gdy zobaczył, że wszyscy pozostali opuszczają twierdzę, dołączył do nich. Magiczne płomienie zniknęły po jakimś czasie, jednakże uciekinierzy przedarli się już na tyle daleko, że udało im się wydostać z oblężenia, a nieumarli najwyraźniej nie byli zainteresowani pościgiem. Po przebiegnięciu kilkuset metrów dostrzegli eksplozję ognia w miejscu, gdzie stała horda ożywieńców. Po chwili odpoczynku kot, Piotr oraz Heinz ruszyli z powrotem w kierunku twierdzy, natomiast żołnierze w kapitanem na czele ruszyli na południe. W twierdzy znaleźli tylko warstwę popiołu, charakterystyczną dla umarlaków, których strawił ogień, a także zrujnowane budynki.
Podążając za kotem, Piotr i Heinz zagłębili się w przełęcz, by po kilku godzinach odkryć ciało czarodziejki zagrzebane w popiele. Piotr przerzucił je sobie przez ramię i ruszył w dalszą drogę. Po jakimś czasie czarodziejka się ocknęła, nieco zbulwersowana faktem, że była przez kogoś niesiona na plecach. Na pytanie o to w jaki sposób udało się jej pokonać tych wszystkich nieumarłych odpowiedziała, że wyglądało na to, że wybuchali jeden za drugim niemal sami z siebie. Po czym oddała Piotrowi kryształ mówiąc, że początkowo miała zamiar użyć go w celu wywołania eksplozji, jednakże okazało się to ponad jej siły. Trójka wraz z kotem ruszyła w dalszą drogę. Gdy nie mieli już sił na dalszą podróż, wędrowcy zatrzymali się na odpoczynek, i po kilku godzinach kontynuowali marsz. W końcu dotarli do krańca przełęczy, jednakże mimo to ciemności przesłaniające słońce się nie rozproszyły.
środa, 3 grudnia 2008
Warhammer 2ED - sesja pierwsza
Prowadziłem ja, graczami byli Asia - moja znajoma, dla której była to w ogóle pierwsza sesja RPG, a także Tytko i Turin - z którymi nawiązałem kontakt przez ogłoszenie na forum Poltera. Niestety opisów wyglądu postaci tym razem nie będzie, gdyż wszyscy gracze zabrali swoje karty postaci ze sobą, zanim sobie o nich przypomniałem. Ograniczę się więc do wymienienia profesji i krótkiej historii.
Asia grała elfką Fanriel, która wraz z matką i bratem została wygnana z elfiej społeczności, i osiadła w ludzkiej osadzie Untergard w pobliżu Middenheim. W momencie rozpoczęcia przygody była przepatrywaczką. Tytko grał człowiekiem zwącym się Felix Franz. Felix, pochodzący z cesarskiej rodziny Franzów ze względu na swój trudny charakter i kiepskie predyspozycje do zarządzania majątkiem, został wysłany przez ojca na szkolenie do wuja, będącego przewodniczącym szkoły ametystu. Jednakże wuj również nie chciał mieć z młodym Felixem wiele wspólnego, wobec czego szybko załatwił mu papiery wędrownego czarodzieja i wysłał w świat celem pozyskania przez niego życiowego doświadczenia. Turin również grał człowiekiem - rzezimieszkiem Manfredem Breunarem, który został wynajęty przez ojca Felixa, aby zapewnić minimum bezpieczeństwa.
Przygoda, w którą graliśmy była lekko zmodyfikowaną wersją scenariusza z podstawki. Rozpoczęła się ona dnia 14 po Tajemnicy roku 2522 Kalendarza Imperium, niedługo po Inwazji Chaosu prowadzonej przez Władcę Chaosu Archaona. Bohaterowie znajdują się w niewielkiej osadzie Untergard, która ze względu na swoje położenie stała się miejscem, w którym została stoczona spora bitwa z siłami chaosu. Atak został odparty, jednak połowa osady leżąca po drugiej stronie rzeki została niemal doszczętnie zniszczona. Przeżyło około osiemdziesięciu mieszkańców, natomiast wojska, które brały udział w bitwie zdążyły opuścić już osadę.
BG obudziwszy się dostrzegli zgromadzenie na pobliskim placu. Po wyjściu ze swoich domów zorientowali się, że kapitan Schiller - dowódca miejscowej straży miejskiej ma zamiar wygłosić przemówienie do zebranych mieszkańców. Podczas przemowy kapitan został postrzelony przez mutantów zza rzeki, którzy chwilę później z krzykiem wbiegli na plac. Mieszkańcy szybko rozpierzchli się między okolicznymi budynkami, natomiast BG postanowili stawić czoło przeciwnikom. W trakcie walki dostrzegli, że ktoś pochylił się nad rannym kapitanem,jednak nie mieli czasu się dokładniej przyjrzeć. Udało im się pokonać mutantów, z których jednego zabili, a trzech uciekło. Po walce okazało się, że Kapitan Schiller nie żyje, i że ktoś mu dopomógł odejść z tego świata wbijając sztylet w ranę po kuli i sięgając serca, co dostrzegła miejscowa uzdrowicielka, nieco podstarzała Babunia Moescher. BG mieli też okazję poznać sierżanta Felixa Krankgarda, który przejął władzę nad strażą po śmierci kapitana, a także Ojca Dietricha - kapłana Sigmara, który od kilku lat mieszkał w Untergardzie.
Chwilę później na scenę wkroczył Hans Baumer - drwal i łowca dobrze znający okoliczne lasy, i ogłosił, że w kierunku wioski zmierza armia około dwustu zwierzoludzi. Sierżant Krankgard sugerował pozostanie w wiosce i przygotowanie się do obrony, jednak Babunia, Ojciec Dietrich, Hans i BG zadecydowali, że należy jak najszybciej wyruszyć do Middenheim. Jeszcze do wieczora mieszkańcy załadowali swój dobytek na wozy i przygotowali się do podróży.
Następnego dnia wyruszyli w drogę. Fanriel każdego poranka wyruszała na zwiad, jednakże pierwszego dnia podróży nie natknęła się na nic nadzwyczajnego. Drugiego dnia dotarła do spalonej osady Grimminhagen, a także niewielkiej strażnicy, w której przebywał graf Sternhauer, włodarz Grimminhagen, jednakże nie chciał on słyszeć o udzieleniu pomocy uchodźcom ze względu na wieloletnie zatargi z mieszkańcami Untergardu, a rewelacje o hordzie zwierzoludzi przyjął z obojętnością, odpowiadając, że wyśle swoich zwiadowców, żeby sprawdzili te infomacje. Tymczasem karawanę opuścił również sierżant Krankgard, twierdząc, że chce na własne oczy zobaczyć tych zwierzoludzi i ocenić zagrożenie. Wcześniej w celu sprawdzenia położenia zwierzoludzi wyruszył również Hans Baumer, tak samo jak dzień wcześniej, jednak tego dnia już nie powrócił. Sierżant wrócił kilka godzin przed zmierzchem.
Trzeciego dnia podróży elfia zwiadowczyni natknęła się na ślady napaści goblinów - na drodze znalazła dwa wozy, oraz dziewięć ludzkich ciał, a także zwłoki kilku goblinów. Gdy karawana dotarła w to miejsce, zatrzymała się by usunąć wozy, a także pochować ciała ludzi. Ojciec Dietrich nieszczęśliwie wpadł do zamaskowanego wilczego dołu, gdy zajmował się błogosławieniem poległych, i nabił się na zaostrzone pale ustawione na jego dnie. Zdołał jedynie poprosić Manfreda, który zajrzał do środka o dostarczenie do świątyni Sigmara relikwii, którą miał przy sobie, po czym skonał. Po pochowaniu kapłana karawana ruszyła w dalszą podróż na północ. Gracze zdołali dostrzec, że Babunia Moescher zapatrzyła się na drogowskaz wskazujący zarośniętą ścieżkę w las. Gdy ją wypytali, usłyszeli historię o tym, jak jej ojciec został spalony na stosie w wiosce Fahndorf przez przodka grafa Sternhauera za to, że próbował ukryć trochę zboża na potrzeby swojej rodziny.
Wieczorem BG usłyszeli płakanie jednego z dzieci, którymi opiekowała się Babunia. Chwilę później płakały już wszystkie dzieci, co zainteresowało BG. Gdy zajrzeli na miejsce, znaleźli karteczkę, która była skierowana do sierżanta Felixa, i na której było napisane, że Babunia wraca do domu, aby zemścić się na Sternhauerach. Po chwili postanowili oni wyruszyć do Fahndorfu. Po przedarciu się przez las dostrzegli ognisko, wokół którego Babunia odprawiała jakiś rytuał, a także cztery wilki, które jej broniły. Bohaterowie pokonali wilki bez większych problemów, po czym Fanriel unieruchomiła arkanem Babunię, a Felix rzucił magiczne żądło z trzema przerzutami, zabijając Babunię na miejscu. Po chwili płomienie zgasły, a obok ciała Babuni znaleźli księgę, w której zostało opisane zaklęcie przywołujące ognistego demona zemsty. Tej samej nocy powrócili do karawany.
Rankiem okazało się, że Sierżant postanowił zawrócić karawanę do strażnicy Sternhauerów, twierdząc, że Babunia sprzymierzyła się z chaosem, i prowadziła karawanę do Middenheim licząc, że zostanie ona dogoniona przez zwierzoludzi. Jednak BG postanowili się mu sprzeciwić, doszło do konfrontacji, wskutek której sierżant został ogłuszony, a po chwili, okazało się, że nosi znamię chaosu w postaci wyrastającego ogona. Został związany i położony na jednym z wozów, a karawana ruszyła w dalszą podróż.
Jeszcze tego samego dnia karawanę dogonili żołnierze grafa Sternhauera wraz z nim samym. Graf podziękował elfiej przepatrywaczce za informację o zagrożeniu i wynagrodził jej to dwudziestoma złotymi koronami, jednakże chwilę później zdenerwowany aroganckim zachowaniem czarodzieja Felixa zsiadł z konia, i uderzył go w twarz pięścią w pancernej rękawicy. W odpowiedzi ten rzucił zaklęcie w grafa, i zaczął z nim walczyć. Jednakże Manfred nie omieszkał w odpowiedniej chwili zdzielić czarodzieja w głowę swoim gudendangiem pozbawiając go przytomności, i w ten sposób ocalił Felixa przed poważniejszymi konsekwencjami.
Dalszy ciąg podróży minął spokojnie, i pod koniec szóstego dnia karawana ujrzała zrujnowane Inwazją Chaosu Middenheim.
Sesja miała miejsce w sobotę 29.11.2008, jednakże dobiero dzisiaj zebrałem siły, aby ją w końcu spisać.
Asia grała elfką Fanriel, która wraz z matką i bratem została wygnana z elfiej społeczności, i osiadła w ludzkiej osadzie Untergard w pobliżu Middenheim. W momencie rozpoczęcia przygody była przepatrywaczką. Tytko grał człowiekiem zwącym się Felix Franz. Felix, pochodzący z cesarskiej rodziny Franzów ze względu na swój trudny charakter i kiepskie predyspozycje do zarządzania majątkiem, został wysłany przez ojca na szkolenie do wuja, będącego przewodniczącym szkoły ametystu. Jednakże wuj również nie chciał mieć z młodym Felixem wiele wspólnego, wobec czego szybko załatwił mu papiery wędrownego czarodzieja i wysłał w świat celem pozyskania przez niego życiowego doświadczenia. Turin również grał człowiekiem - rzezimieszkiem Manfredem Breunarem, który został wynajęty przez ojca Felixa, aby zapewnić minimum bezpieczeństwa.
Przygoda, w którą graliśmy była lekko zmodyfikowaną wersją scenariusza z podstawki. Rozpoczęła się ona dnia 14 po Tajemnicy roku 2522 Kalendarza Imperium, niedługo po Inwazji Chaosu prowadzonej przez Władcę Chaosu Archaona. Bohaterowie znajdują się w niewielkiej osadzie Untergard, która ze względu na swoje położenie stała się miejscem, w którym została stoczona spora bitwa z siłami chaosu. Atak został odparty, jednak połowa osady leżąca po drugiej stronie rzeki została niemal doszczętnie zniszczona. Przeżyło około osiemdziesięciu mieszkańców, natomiast wojska, które brały udział w bitwie zdążyły opuścić już osadę.
BG obudziwszy się dostrzegli zgromadzenie na pobliskim placu. Po wyjściu ze swoich domów zorientowali się, że kapitan Schiller - dowódca miejscowej straży miejskiej ma zamiar wygłosić przemówienie do zebranych mieszkańców. Podczas przemowy kapitan został postrzelony przez mutantów zza rzeki, którzy chwilę później z krzykiem wbiegli na plac. Mieszkańcy szybko rozpierzchli się między okolicznymi budynkami, natomiast BG postanowili stawić czoło przeciwnikom. W trakcie walki dostrzegli, że ktoś pochylił się nad rannym kapitanem,jednak nie mieli czasu się dokładniej przyjrzeć. Udało im się pokonać mutantów, z których jednego zabili, a trzech uciekło. Po walce okazało się, że Kapitan Schiller nie żyje, i że ktoś mu dopomógł odejść z tego świata wbijając sztylet w ranę po kuli i sięgając serca, co dostrzegła miejscowa uzdrowicielka, nieco podstarzała Babunia Moescher. BG mieli też okazję poznać sierżanta Felixa Krankgarda, który przejął władzę nad strażą po śmierci kapitana, a także Ojca Dietricha - kapłana Sigmara, który od kilku lat mieszkał w Untergardzie.
Chwilę później na scenę wkroczył Hans Baumer - drwal i łowca dobrze znający okoliczne lasy, i ogłosił, że w kierunku wioski zmierza armia około dwustu zwierzoludzi. Sierżant Krankgard sugerował pozostanie w wiosce i przygotowanie się do obrony, jednak Babunia, Ojciec Dietrich, Hans i BG zadecydowali, że należy jak najszybciej wyruszyć do Middenheim. Jeszcze do wieczora mieszkańcy załadowali swój dobytek na wozy i przygotowali się do podróży.
Następnego dnia wyruszyli w drogę. Fanriel każdego poranka wyruszała na zwiad, jednakże pierwszego dnia podróży nie natknęła się na nic nadzwyczajnego. Drugiego dnia dotarła do spalonej osady Grimminhagen, a także niewielkiej strażnicy, w której przebywał graf Sternhauer, włodarz Grimminhagen, jednakże nie chciał on słyszeć o udzieleniu pomocy uchodźcom ze względu na wieloletnie zatargi z mieszkańcami Untergardu, a rewelacje o hordzie zwierzoludzi przyjął z obojętnością, odpowiadając, że wyśle swoich zwiadowców, żeby sprawdzili te infomacje. Tymczasem karawanę opuścił również sierżant Krankgard, twierdząc, że chce na własne oczy zobaczyć tych zwierzoludzi i ocenić zagrożenie. Wcześniej w celu sprawdzenia położenia zwierzoludzi wyruszył również Hans Baumer, tak samo jak dzień wcześniej, jednak tego dnia już nie powrócił. Sierżant wrócił kilka godzin przed zmierzchem.
Trzeciego dnia podróży elfia zwiadowczyni natknęła się na ślady napaści goblinów - na drodze znalazła dwa wozy, oraz dziewięć ludzkich ciał, a także zwłoki kilku goblinów. Gdy karawana dotarła w to miejsce, zatrzymała się by usunąć wozy, a także pochować ciała ludzi. Ojciec Dietrich nieszczęśliwie wpadł do zamaskowanego wilczego dołu, gdy zajmował się błogosławieniem poległych, i nabił się na zaostrzone pale ustawione na jego dnie. Zdołał jedynie poprosić Manfreda, który zajrzał do środka o dostarczenie do świątyni Sigmara relikwii, którą miał przy sobie, po czym skonał. Po pochowaniu kapłana karawana ruszyła w dalszą podróż na północ. Gracze zdołali dostrzec, że Babunia Moescher zapatrzyła się na drogowskaz wskazujący zarośniętą ścieżkę w las. Gdy ją wypytali, usłyszeli historię o tym, jak jej ojciec został spalony na stosie w wiosce Fahndorf przez przodka grafa Sternhauera za to, że próbował ukryć trochę zboża na potrzeby swojej rodziny.
Wieczorem BG usłyszeli płakanie jednego z dzieci, którymi opiekowała się Babunia. Chwilę później płakały już wszystkie dzieci, co zainteresowało BG. Gdy zajrzeli na miejsce, znaleźli karteczkę, która była skierowana do sierżanta Felixa, i na której było napisane, że Babunia wraca do domu, aby zemścić się na Sternhauerach. Po chwili postanowili oni wyruszyć do Fahndorfu. Po przedarciu się przez las dostrzegli ognisko, wokół którego Babunia odprawiała jakiś rytuał, a także cztery wilki, które jej broniły. Bohaterowie pokonali wilki bez większych problemów, po czym Fanriel unieruchomiła arkanem Babunię, a Felix rzucił magiczne żądło z trzema przerzutami, zabijając Babunię na miejscu. Po chwili płomienie zgasły, a obok ciała Babuni znaleźli księgę, w której zostało opisane zaklęcie przywołujące ognistego demona zemsty. Tej samej nocy powrócili do karawany.
Rankiem okazało się, że Sierżant postanowił zawrócić karawanę do strażnicy Sternhauerów, twierdząc, że Babunia sprzymierzyła się z chaosem, i prowadziła karawanę do Middenheim licząc, że zostanie ona dogoniona przez zwierzoludzi. Jednak BG postanowili się mu sprzeciwić, doszło do konfrontacji, wskutek której sierżant został ogłuszony, a po chwili, okazało się, że nosi znamię chaosu w postaci wyrastającego ogona. Został związany i położony na jednym z wozów, a karawana ruszyła w dalszą podróż.
Jeszcze tego samego dnia karawanę dogonili żołnierze grafa Sternhauera wraz z nim samym. Graf podziękował elfiej przepatrywaczce za informację o zagrożeniu i wynagrodził jej to dwudziestoma złotymi koronami, jednakże chwilę później zdenerwowany aroganckim zachowaniem czarodzieja Felixa zsiadł z konia, i uderzył go w twarz pięścią w pancernej rękawicy. W odpowiedzi ten rzucił zaklęcie w grafa, i zaczął z nim walczyć. Jednakże Manfred nie omieszkał w odpowiedniej chwili zdzielić czarodzieja w głowę swoim gudendangiem pozbawiając go przytomności, i w ten sposób ocalił Felixa przed poważniejszymi konsekwencjami.
Dalszy ciąg podróży minął spokojnie, i pod koniec szóstego dnia karawana ujrzała zrujnowane Inwazją Chaosu Middenheim.
Sesja miała miejsce w sobotę 29.11.2008, jednakże dobiero dzisiaj zebrałem siły, aby ją w końcu spisać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)