Prowadziłem ja, graczami byli Asia - moja znajoma, dla której była to w ogóle pierwsza sesja RPG, a także Tytko i Turin - z którymi nawiązałem kontakt przez ogłoszenie na forum Poltera. Niestety opisów wyglądu postaci tym razem nie będzie, gdyż wszyscy gracze zabrali swoje karty postaci ze sobą, zanim sobie o nich przypomniałem. Ograniczę się więc do wymienienia profesji i krótkiej historii.
Asia grała elfką Fanriel, która wraz z matką i bratem została wygnana z elfiej społeczności, i osiadła w ludzkiej osadzie Untergard w pobliżu Middenheim. W momencie rozpoczęcia przygody była przepatrywaczką. Tytko grał człowiekiem zwącym się Felix Franz. Felix, pochodzący z cesarskiej rodziny Franzów ze względu na swój trudny charakter i kiepskie predyspozycje do zarządzania majątkiem, został wysłany przez ojca na szkolenie do wuja, będącego przewodniczącym szkoły ametystu. Jednakże wuj również nie chciał mieć z młodym Felixem wiele wspólnego, wobec czego szybko załatwił mu papiery wędrownego czarodzieja i wysłał w świat celem pozyskania przez niego życiowego doświadczenia. Turin również grał człowiekiem - rzezimieszkiem Manfredem Breunarem, który został wynajęty przez ojca Felixa, aby zapewnić minimum bezpieczeństwa.
Przygoda, w którą graliśmy była lekko zmodyfikowaną wersją scenariusza z podstawki. Rozpoczęła się ona dnia 14 po Tajemnicy roku 2522 Kalendarza Imperium, niedługo po Inwazji Chaosu prowadzonej przez Władcę Chaosu Archaona. Bohaterowie znajdują się w niewielkiej osadzie Untergard, która ze względu na swoje położenie stała się miejscem, w którym została stoczona spora bitwa z siłami chaosu. Atak został odparty, jednak połowa osady leżąca po drugiej stronie rzeki została niemal doszczętnie zniszczona. Przeżyło około osiemdziesięciu mieszkańców, natomiast wojska, które brały udział w bitwie zdążyły opuścić już osadę.
BG obudziwszy się dostrzegli zgromadzenie na pobliskim placu. Po wyjściu ze swoich domów zorientowali się, że kapitan Schiller - dowódca miejscowej straży miejskiej ma zamiar wygłosić przemówienie do zebranych mieszkańców. Podczas przemowy kapitan został postrzelony przez mutantów zza rzeki, którzy chwilę później z krzykiem wbiegli na plac. Mieszkańcy szybko rozpierzchli się między okolicznymi budynkami, natomiast BG postanowili stawić czoło przeciwnikom. W trakcie walki dostrzegli, że ktoś pochylił się nad rannym kapitanem,jednak nie mieli czasu się dokładniej przyjrzeć. Udało im się pokonać mutantów, z których jednego zabili, a trzech uciekło. Po walce okazało się, że Kapitan Schiller nie żyje, i że ktoś mu dopomógł odejść z tego świata wbijając sztylet w ranę po kuli i sięgając serca, co dostrzegła miejscowa uzdrowicielka, nieco podstarzała Babunia Moescher. BG mieli też okazję poznać sierżanta Felixa Krankgarda, który przejął władzę nad strażą po śmierci kapitana, a także Ojca Dietricha - kapłana Sigmara, który od kilku lat mieszkał w Untergardzie.
Chwilę później na scenę wkroczył Hans Baumer - drwal i łowca dobrze znający okoliczne lasy, i ogłosił, że w kierunku wioski zmierza armia około dwustu zwierzoludzi. Sierżant Krankgard sugerował pozostanie w wiosce i przygotowanie się do obrony, jednak Babunia, Ojciec Dietrich, Hans i BG zadecydowali, że należy jak najszybciej wyruszyć do Middenheim. Jeszcze do wieczora mieszkańcy załadowali swój dobytek na wozy i przygotowali się do podróży.
Następnego dnia wyruszyli w drogę. Fanriel każdego poranka wyruszała na zwiad, jednakże pierwszego dnia podróży nie natknęła się na nic nadzwyczajnego. Drugiego dnia dotarła do spalonej osady Grimminhagen, a także niewielkiej strażnicy, w której przebywał graf Sternhauer, włodarz Grimminhagen, jednakże nie chciał on słyszeć o udzieleniu pomocy uchodźcom ze względu na wieloletnie zatargi z mieszkańcami Untergardu, a rewelacje o hordzie zwierzoludzi przyjął z obojętnością, odpowiadając, że wyśle swoich zwiadowców, żeby sprawdzili te infomacje. Tymczasem karawanę opuścił również sierżant Krankgard, twierdząc, że chce na własne oczy zobaczyć tych zwierzoludzi i ocenić zagrożenie. Wcześniej w celu sprawdzenia położenia zwierzoludzi wyruszył również Hans Baumer, tak samo jak dzień wcześniej, jednak tego dnia już nie powrócił. Sierżant wrócił kilka godzin przed zmierzchem.
Trzeciego dnia podróży elfia zwiadowczyni natknęła się na ślady napaści goblinów - na drodze znalazła dwa wozy, oraz dziewięć ludzkich ciał, a także zwłoki kilku goblinów. Gdy karawana dotarła w to miejsce, zatrzymała się by usunąć wozy, a także pochować ciała ludzi. Ojciec Dietrich nieszczęśliwie wpadł do zamaskowanego wilczego dołu, gdy zajmował się błogosławieniem poległych, i nabił się na zaostrzone pale ustawione na jego dnie. Zdołał jedynie poprosić Manfreda, który zajrzał do środka o dostarczenie do świątyni Sigmara relikwii, którą miał przy sobie, po czym skonał. Po pochowaniu kapłana karawana ruszyła w dalszą podróż na północ. Gracze zdołali dostrzec, że Babunia Moescher zapatrzyła się na drogowskaz wskazujący zarośniętą ścieżkę w las. Gdy ją wypytali, usłyszeli historię o tym, jak jej ojciec został spalony na stosie w wiosce Fahndorf przez przodka grafa Sternhauera za to, że próbował ukryć trochę zboża na potrzeby swojej rodziny.
Wieczorem BG usłyszeli płakanie jednego z dzieci, którymi opiekowała się Babunia. Chwilę później płakały już wszystkie dzieci, co zainteresowało BG. Gdy zajrzeli na miejsce, znaleźli karteczkę, która była skierowana do sierżanta Felixa, i na której było napisane, że Babunia wraca do domu, aby zemścić się na Sternhauerach. Po chwili postanowili oni wyruszyć do Fahndorfu. Po przedarciu się przez las dostrzegli ognisko, wokół którego Babunia odprawiała jakiś rytuał, a także cztery wilki, które jej broniły. Bohaterowie pokonali wilki bez większych problemów, po czym Fanriel unieruchomiła arkanem Babunię, a Felix rzucił magiczne żądło z trzema przerzutami, zabijając Babunię na miejscu. Po chwili płomienie zgasły, a obok ciała Babuni znaleźli księgę, w której zostało opisane zaklęcie przywołujące ognistego demona zemsty. Tej samej nocy powrócili do karawany.
Rankiem okazało się, że Sierżant postanowił zawrócić karawanę do strażnicy Sternhauerów, twierdząc, że Babunia sprzymierzyła się z chaosem, i prowadziła karawanę do Middenheim licząc, że zostanie ona dogoniona przez zwierzoludzi. Jednak BG postanowili się mu sprzeciwić, doszło do konfrontacji, wskutek której sierżant został ogłuszony, a po chwili, okazało się, że nosi znamię chaosu w postaci wyrastającego ogona. Został związany i położony na jednym z wozów, a karawana ruszyła w dalszą podróż.
Jeszcze tego samego dnia karawanę dogonili żołnierze grafa Sternhauera wraz z nim samym. Graf podziękował elfiej przepatrywaczce za informację o zagrożeniu i wynagrodził jej to dwudziestoma złotymi koronami, jednakże chwilę później zdenerwowany aroganckim zachowaniem czarodzieja Felixa zsiadł z konia, i uderzył go w twarz pięścią w pancernej rękawicy. W odpowiedzi ten rzucił zaklęcie w grafa, i zaczął z nim walczyć. Jednakże Manfred nie omieszkał w odpowiedniej chwili zdzielić czarodzieja w głowę swoim gudendangiem pozbawiając go przytomności, i w ten sposób ocalił Felixa przed poważniejszymi konsekwencjami.
Dalszy ciąg podróży minął spokojnie, i pod koniec szóstego dnia karawana ujrzała zrujnowane Inwazją Chaosu Middenheim.
Sesja miała miejsce w sobotę 29.11.2008, jednakże dobiero dzisiaj zebrałem siły, aby ją w końcu spisać.
środa, 3 grudnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz