sobota, 6 grudnia 2008

U Karoliny - system autorski - sesja druga.

W sesji udział wziąłem ja i Kuki - znajomy Karoliny, natomiast niestety nie mógł pojawić się Adams. Kuki zagrał żołnierzem Heinzem, który wyruszył do posterunku Farneliop w nadziei, że zostanie przyjęty przez swojego znajomego - kapitana Hadrala na służbę, która pozwoli mu spokojnie przeczekać zimę i jednocześnie zarobić trochę grosza. Natomiast postać Adamsa - czarodziej Edgar w drodze do posterunku, prawdopodobnie po otrzymaniu jakiegoś magicznego sygnału, stwierdził, że rusza na zachód, i jak powiedział, tak uczynił.

W trakcie podróży do posterunku, zarówno podróżujący z północy Piotr z Lyrią i Marudą, jak i zmierzający ku niemu z południa Heinz natknęli się na dziwne, jakby narysowane na powierzchni czarne szczeliny, we wnętrzu których nic nie było widać, a z których chwilę później zaczęły wychodzić setki nieumarłych. Ponieważ drogę ucieczki mieli już odciętą, ruszyli biegiem w kierunku przełęczy, wewnątrz której znajdowała się twierdza. Gdy dotarli do wejścia do przełęczy, dostrzegli postać w czerwonej zbroi, która klęczała przed wbitym w ziemię jasno błyszczącym mieczem, a chwilę później podniosła się, i ruszyła w kierunku posterunku. Zaraz po jej przejściu na drodze do posterunku pojawili się nieumarli, wobec czego czarodziejka, młodzieniec oraz żołnierz musieli utorować sobie drogę do wejścia do twierdzy. Gdy wspięli się po schodach, brama do twierdzy się uchyliła i weszli do środka.

Wewnątrz przywitał ich Kapitan Hadral, jednak zapytany o jakiegokolwiek rezydenta posterunku o imieniu zaczynającym się od litery K. odpowiedział, że nikogo takiego tam nie ma. Przy okazji opowiedział przybyszom o tym, że nieumarli pojawili się również wewnątrz podziemnego kompleksu twierdzy, wskutek czego został on zupełnie opuszczony, i żołnierze przenieśli się do zewnętrznej części posterunku, a także o tym, że w okolicy magia przestała działać, a dwaj magowie stacjonujący w nim zaginęli lub nie żyją. Zapasów żywności zostało na zaledwie dwa tygodnie, jednakże kapitan zdecydował się udzielić schronienia przybyszom na jakiś czas.

Następnego dnia cała trójka obudziła się niemal tak samo zmęczona, jak po podróży, co szczególnie widać było po Liryi. Po kilku rozmowach między sobą oraz kapitanem zdecydowali się zejść do podziemi, twierdząc, że bezczynność się niczemu nie przysłuży, a być może uda znaleźć się jakieś przejście, dzięki któremu możliwe będzie wydostanie się z oblężenia.

Pierwszą postacią, jakiego troje śmiałków wraz z kotem napotkali na swej drodze okazał się nieumarły czarodziej, który jednakże zachował w sobie na tyle siły woli, aby poprosić o zadanie mu śmierci. Heinz przebił go włócznią, a Piotr użył swego miecza, aby spopielić wysuszone zwłoki. Gdy drużyna ruszyła dalej, dało się dostrzec, że ciemność zdaje się napierać na zapalone pochodnie, i że ich światło oświetla znacznie mniejszy obszar, niż powinno. W pierwszym większym pomieszczeniu Heinz znalazł jedynie leżący na posadzce sztylet. Były tam widoczne trzy korytarze prowadzące dalej. Drużyna wybrała ten po prawej. W chwilę po wejściu dało się usłyszeć jakiś szmer. Jak się okazało, jeden z nieumarłych właśnie wygrzebywał się ze szczeliny. Piotr szybko dobiegł do niego i zaatakował swoim mieczem, jednakże zaraz po tym podobne odgłosy zaczęły dobiegać z każdego miejsca dookoła. Gdy spróbowali odwrotu, odkryli, że droga powrotna również jest zapełniona nieumarłymi, wobec czego pozostało im uciekać kolejnym korytarzem.

Po kilku chwilach pochodnie zgasły, jedynie ognisty miecz dawał jakieś światło, jednak bardzo przytłumione. Natomiast po kilku kolejnych chwilach cała trójka wraz z kotem zorientowała się, że spada w pustkę.

Pierwszy odzyskał przytomność Piotr. Zorientował się, że ma potłuczone kilka żeber. Jego towarzysze byli w podobnym stanie, jednakże wciąż nie odzyskali przytomności. Natomiast kot lekko powłóczył nogą i miauczał żałośnie. Piotr rozejrzawszy się dookoła dostrzegł, że znajduje się na zawieszonej w ciemności, prostokątnej, kamiennej platformie, a na jej drugim krańcu widać jakiś kryształ ułożony na kamiennym piedestale. Jednakże gdy próbował się do niego zbliżyć, jakaś magiczna bariera powstrzymywała go. Spróbował ocucić Liryię, jednakże nie przyniosło to skutku, natomiast przytomność odzyskał Heinz. Również on spróbował się zbliżyć do kryształu, niestety równie bezskutecznie. Czarodziejka natomiast wciąż nie odzyskiwała przytomności.

Piotr i Heinz zaczęli już rozważać, czy nie należy jej związać, na wypadek, gdyby miała się powstać jako umarlak, jednak jeszcze w trakcie tej rozmowy Liryia się obudziła. W tej samej chwili bariera zaczęła falować, a parę minut później zupełnie zniknęła. Piotr chwycił w dłoń kryształ, jednak jedyne, co poczuł, to bijące od niego zimno. Liryia dała mu pudełko, w którym poleciła umieścić kryształ, i zaleciła nie trzymać go w otwartych dłoniach. Po schowaniu kryształu platforma zaczęła drżeć, i nawet nie pomogły próby umieszczenia go na swoim miejscu. Liryia zasugerowała, żeby wszyscy skoncentrowali się na dziedzińcu przystanku Fareliop, po czym platforma rozpadła się zupełnie, i bohaterowie po raz kolejny runęli w nicość.

Odzyskali przytomność na dziedzińcu, widząc pochylających się nad nimi żołnierzy. Opowiedzieli zdumionemu kapitanowi o tym, co się zdarzyło, po czym udali się na spoczynek. Heinz zdążył jeszcze zauważyć, że nieumarli stojący za murami niemal zupełnie przestali się poruszać.

Rano cała trójka obudziła się wypoczęta, a Liryia była w nastroju tak dobrym, w jakim Piotr nie miał jeszcze okazji jej widzieć. Powiedziała również, że odzyskała część swojej mocy magicznej. Jednakże dobry nastrój nie trwał długo, gdyż chwilę później światło słoneczne zaczęło przygasać i okolicę spowił mrok, a nieumarli ruszyli do ataku na twierdzę. Heinz zasugerował Liryi zawalenie podziemnego przejścia przy pomocy magii, co też czarodziejka uczyniła, i sam stanął na murach i zaczął strzelać ze swej kuszy w nieumarłych. Tymczasem stojący przed bramą Piotr zaczął czuć rozpalający go od wewnątrz żar, kompletnie nie wiedząc, co się z nim dzieje. Gdy brama padła pod naporem umarlaków, stracił na chwilę świadomość, a gdy ją odzyskał, okazało się, że spowija go bariera płomieni, która jednakże jemu samemu nie szkodziła. Ruszył w kierunku nieumarłych, i okazało się, że dzięki płomieniom jest w stanie bez większego problemu przedrzeć się przez hordę atakującą posterunek. Liryia poleciła mu przebić się do wyjścia z przełęczy, po czym sama gdzieś zniknęła.

Żołnierze z posterunku ruszyli za nim. Tymczasem Heinz próbował wspiąć się na skały zarzucając na nie linę z hakiem, jednak gdy zobaczył, że wszyscy pozostali opuszczają twierdzę, dołączył do nich. Magiczne płomienie zniknęły po jakimś czasie, jednakże uciekinierzy przedarli się już na tyle daleko, że udało im się wydostać z oblężenia, a nieumarli najwyraźniej nie byli zainteresowani pościgiem. Po przebiegnięciu kilkuset metrów dostrzegli eksplozję ognia w miejscu, gdzie stała horda ożywieńców. Po chwili odpoczynku kot, Piotr oraz Heinz ruszyli z powrotem w kierunku twierdzy, natomiast żołnierze w kapitanem na czele ruszyli na południe. W twierdzy znaleźli tylko warstwę popiołu, charakterystyczną dla umarlaków, których strawił ogień, a także zrujnowane budynki.

Podążając za kotem, Piotr i Heinz zagłębili się w przełęcz, by po kilku godzinach odkryć ciało czarodziejki zagrzebane w popiele. Piotr przerzucił je sobie przez ramię i ruszył w dalszą drogę. Po jakimś czasie czarodziejka się ocknęła, nieco zbulwersowana faktem, że była przez kogoś niesiona na plecach. Na pytanie o to w jaki sposób udało się jej pokonać tych wszystkich nieumarłych odpowiedziała, że wyglądało na to, że wybuchali jeden za drugim niemal sami z siebie. Po czym oddała Piotrowi kryształ mówiąc, że początkowo miała zamiar użyć go w celu wywołania eksplozji, jednakże okazało się to ponad jej siły. Trójka wraz z kotem ruszyła w dalszą drogę. Gdy nie mieli już sił na dalszą podróż, wędrowcy zatrzymali się na odpoczynek, i po kilku godzinach kontynuowali marsz. W końcu dotarli do krańca przełęczy, jednakże mimo to ciemności przesłaniające słońce się nie rozproszyły.

Brak komentarzy: